Wjeżdżasz wieczorem do garażu, hamujesz „mniej więcej”, wysiadasz i okazuje się, że drzwi kierowcy znów obijają się o regał z narzędziami. Po stronie pasażera ledwo daje się otworzyć torbę bagażnika, bo z tyłu stoi rower. Następnego dnia żona parkuje pod innym kątem, bo nie wie, gdzie dokładnie powinno stać auto. To codzienność wielu domowych garaży…

